Odrobina historii

Pierwsi praktykujący nie próbowali nadawać praktyce imion.

Zabawa polegała na tym, by wyjść z domu, poznać, a z czasem przesunąć swoje granice, w towarzystwie kolegów, bądź w samotności.

Dzisiaj pierwsi praktykujący nazywają swój ruch „Art du Deplacement”, czyli, w wolnym tłumaczeniu, „Sztuka przemieszczania/zmiany położenia”.

Wtedy, znaczy w latach ’90tych, unikano skomplikowanej terminologii. Praktykujący stawiali sobie pytania, takie jak „czy mogę dostać się na górę?”, „czy jestem w stanie zrobić 500 pompek?”, „czy dobiegnę do następnej miejscowości?”. Termin „Parkour”, wywodzący się z francuskiego (courir – biegać, par – przez), został użyty dla lepszej komunikacji ze „światem zewnętrznym”, choć wcześniej istniała dyscyplina wykorzystywana w armii – parcours de combatants (tory przeszkód dla żołnierzy). Raimond, ojciec Davida Belle, uznanego za ojca Parkour, był instruktorem i szkolił żołnierzy według prostej reguły – niezależnie od warunków, ilości przestrzeni czy pogody, żołnierz miał być w stanie wykonać trening, nawet bez sprzętu. Czynnikiem warunkującym rozwój były warunki terenowe, a narzędziem – własne ciało.

Wyjście do „mainstreamu” to osobna historia.

Za to pierwszym praktykującym, którzy nazwali się „Yamakasi” (co w afrykańskim dialekcie oznacza „silny duch, silne ciało, silny człowiek” przyświecała jedna idea – każdego dnia stawać się lepszym, niż poprzedniego. W środowisku paryskich przedmieści, wśród biedy i przemocy, takie rozwiązanie wydawało im się najlepsze.


Trening obejmował rozwój wszystkich umiejętności, jakie przyszły wtedy do głowy. Filozofię kopiowano ze wschodnich sztuk walki, pamiętając, że mocny wycisk wymaga odpowiedniego karmienia i dbałości o siebie, choć stawianie się na krawędzi nie należało do rzadkości.

Sławę zjawisku przyniósł film pod tytułem „Yamakasi, współcześni samurajowie”. Po jego emisji nastąpił boom, a zjawisko znacznie się rozrosło. Z czasem zaczęto je porównywać do subkultury, choć chyba nieco na wyrost. Często słyszymy też o „nowoczesnym miejskim sporcie ekstremalnym”, choć i to stwierdzenie mija się z prawdą.

w Parkour/ADD kluczowe znaczenie ma rozwój własnych wartości. Jeśli komuś zależy na lepszej kondycji – dostaje do tego narzędzia. Jeśli chce poprawić umiejetność wspinaczki – warunki łatwo dostosować.

Przeniesienie praktyki z warunków polowych lasów i koszar, po uwolnieniu na podparyskich osiedlach, na podwórka dookoła całego Świata stało się kwestią czasu.

Dziś staramy się nie zapominać o tym, że rozwój nie jest warunkowany prostą linią. Oczywiście, że stajemy się silniejsi każdego dnia i wierzymy w niemal magiczną moc ruchu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s